środa, 23 kwietnia 2008

Kiedy inne projekty są nieskończone.....

Z tego co informowałem wcześniej umieszczę tutaj kilka projektów. Niestety w związku z tym iż zbliża się koniec szkoły i w ogóle moje życie zaczyna wyglądać inaczej nie mogłem ich ukończyć. Na pocieszenie wrzucam takie coś.

"Próba zdefiniowania Miłości"
Spośród wszystkich poznanych mi środków uszczęśliwiających człowieka ten, który przypadł mi do gustu to miłość. Ta od kilku tygodni rodziła się w moim sercu by wybuchnąć. Ponieważ sytuacja była niezbyt wygodna, głowa miarkowała moje serce, a ja powtarzałem sobie, że razem tworzymy coś co się nazywa "team". Lecz "team" zaczął się sypać. Każdy chciał coś dla siebie, mieć jakiś zysk, satysfakcję. W bólach urodziła się rozmowa, zaczęło się od serca, głowa wszystko zredagowała, a ja napisałem. Rozmawiając z głową to mi powiedziała:
- Miłość to zjawisko, które sprawia, że przestajesz racjonalnie myśleć, to narkotyk, który wciąga bardziej niż inne dostępne używki, detoks jest bardziej bolesny i zawsze do niej wracasz.
Serce chcą zaprotestować podało mi swoją definicję:
- Miłość to stan w którym kiedy spojrzysz na jakąś osobę to widzisz w niej boga. Nie obchodzą cię jej wady ani zalety. Liczy się ta osoba. Wtedy ja odgrywam najważniejszą rolę jestem skarbnicą uczuć i wszystkiego co łączy dwie osoby.
Ja żeby nie być tym co nie ma nic do powiedzenia zaprezentowałem mojej głowie i sercu swoją definicję słowa miłość:
- Miłości nie da się zdefiniować miłością trzeba obdarzać.
Zdecydowaliśmy wspólnie że spośród trzech naszych wersji "miłości" stworzymy jedną i obdarzymy nią pewną osobę. Wiedzieliśmy, że nie możemy zwlekać, że każda chwila jest stracona i taka szansa już się nie powtórzy. Zabraliśmy się więc do pracy nie zważając na nic i na nikogo. Efektem tego była decyzja o powiedzeniu wszystkiego, głowa miała zająć się redagowaniem tekstu, który miałem powiedzieć, jak zwykle zawiodła mnie ale wybaczam, serce stanęło tu na wysokości zdania.
I chociaż nie wiem czy kiedyś dane będzie mi usłyszeć od niej to samo wiem jedno, miłość to stan w którym budzi się we mnie dziecko, emocje związane z kimś kim jestem w głębi. Budzę się Ja z ogromnego snu. Priorytety, które mam wyznaczone w życiu dzięki miłości przybierają nowych kolorów. Miłość motywuje mnie bez niej zamierałbym i szukał. Teraz wiem, że to ona znalazła mnie. Wiem, że kiedy ją stracę i kiedy kac minie wróci szara jebana rzeczywistość! I nie boję się niczego oprócz tego, że będę znów musiał na nią czekać, że znów ona będzie jak narkotyk. Nie wiem czy chcę tego. Wiem co mam teraz robić Kochać całą duszą i całym sercem! Bo jak już zauważyła głowa. Po zażywaniu narkotyków trzeba iść na detoks. A nigdy nie wiadomo jak szybko trzeba będzie się na niego wybrać. Wiem też jeszcze jedną rzecz mogę polegać na mojej głowie i sercu. One są już lepsze wiedzą czego chcę! Wiedzą, że wygram choćbym miał codziennie wnosić na górę głaz jak Syzyf. I na koniec serce powiedziało:
- Kuba my wiemy, że ty masz nas ale pamiętaj nie dopuść byśmy byli kiedykolwiek sami. Samotność to taka straszna trwoga.

Powstało to podczas nauki jęz. niemieckiego. Gdy po raz dziesiąty przeczytałem jak zażywać krople do nosa po Niemiecku. I gdy nadal tego nie pamiętałem. Gdy w uchu śpiewał mi Rysiu Riedel. Gdy myślałem o niej. I gdy mam nadzieję Ona myślała o mnie. Napisałem go żeby bardziej zrozumieć co czuję. A czuję teraz całym sobą. Jakub Kalbarczyk!

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Ciekawe, nawet bardzo :) Muszę przeczytać dokładniej. Póki co zapraszam do mnie ponownie ;]

Definicja miłości.. cóź... długo się z tym męczyłem. Jakąś jednak mam. Nie wiem, nawet, czy już nie opisałem tego na bolgu. Jeśli nie - nadrobię...