niedziela, 27 kwietnia 2008

Coś czego nie umiem nazwać

Kolejnym moim jakże ambitnym projektem jest próba zdefiniowania dojrzewania ale tego się nie da w tak zwykły sposób nazwać dlatego zostawiam gwiazdki :)

"Próba definicji *****"

Pośród wielu problemów jakie stawia nam życie. Tym pierwszym głównym jest dojrzewanie to jacy będziemy gdy ono się zakończy rzutuję na całe nasze życie. Według mnie samego każdy przeżywa je inaczej i wpływ na to mają różne bodźce zewnętrzne. Ale to tak bardzo naukowo. Tak po prostu to w czasie dojrzewania chcemy wszystkiego dotknąć i mówię tu o używkach najbardziej popularnych w dzisiejszych czasach ale również liczy się kontakt z osobą płci przeciwnej. Jednym z defektów dojrzewania jest problem iż nie podniecają nas osoby płci przeciwnej ale tej samej, ale to nie jest problem na dziś do rozwiązania.
Podczas rozmowy z moją głową i sercem, usłyszałem znów 2 ciekawe wersje dojrzewania ale nie były to naukowe stwierdzenia o jakich wspomniałem wcześniej były to przemyślenia już dojrzałe bo czuję i wiem, że iż mimo jestem młody u mnie proces ten jest na ukończeniu. Wróćmy zatem do głowy:
- Dojrzałość to stan, w którym oprócz tego, że zmieniamy się fizycznie. Rozwija się nasze myślenie, ja głowa zaczynam widzieć inaczej świat, przestają mnie interesować błahe kolorowanki i postacie z bajek. Myślę i szukam czegoś co jest na moim poziomie. Tutaj już mogła bym mówić wiele i musiałbyś mi te rzeczy odnaleźć. Bo nie zawsze to robisz.
Głowa dobrze wie, że pomagam jej w jej rozwoju intelektualnym więc ten wyrzut na końcu był niezbyt jasny dla mnie. Posłuchajmy teraz serca, bo wtedy gdy rozmowa się toczyła nie było żadnego odzewu, myślałem, że nas opuściło i poszło spać. Jednak po chwili zadumy takie oto słowa wypowiedziało.
- Dojrzałość to zjawisko kiedy i ja rosnę ale nie fizycznie ale tak duchowo zastanawiałem się jak to nazwać i widzisz, Kuba dzięki tobie ono doznaje takich emocji jak zakochanie, porażka, szczęście, możliwość bycia z innym sercem bardzo blisko. Do tego trzeba też powiedzieć, że w czasie dojrzewania pierwszy raz kochasz! I to już wszystko zmienia na wspaniałe.
Tym razem obydwie definicje były piękne i bardzo mi się spodobały. Ale miałem też swoją.
Bo według mnie:
- Dojrzałość to stan w którym uczymy się wszystkiego na nowo, znów jak małe dzieci stawiamy pierwsze kroczki w wielkim świecie i potykamy się by wstać i iść jeszcze lepiej...
Zostawiłem wielokropek by po chwili zadumy mojej głowy i serca wiedzieć, że one dopowiadają sobie swoje definicje. Potem znów zdecydowaliśmy iż podejmiemy wspólną rozmowę i napiszemy własną definicję. Tak oto powstało coś co nazwaliśmy Dojrzewanie - proces stania się mężczyzną
Niezbyt estetycznie i składniowo ale cóż niech już będzie. Oto nasza definicja:
- Dojrzewanie to według wielu badań i faktów to proces w którym rozwijamy się fizycznie i psychicznie ale to jest błahe. Dojrzewamy ucząc się, codziennie wchodząc w nowe bagno by z nich wyjść wygranym, nie zawsze jesteśmy czyści. Uczymy się kochać, przegrywać, wygrywać obdarzać innych miłością, uczymy się co to jest śmierć, życie, pieniądze, ludzie, przyjaciele... Tak więc dojrzewanie to ciągła nauka.
Tu zostawiamy wielokropek by każdy mógł sobie dodać czego się jeszcze uczy. Wszystko te efekty dojrzewania są piękne i mimo iż dużo osób narzeka. Ja wiem, że fajnie było dojrzewać, cieszę się, że jeszcze mogę to robić. Ale czekam z niecierpliwością co się stanie jak dokończy się ten proces jaki będę. Jest jeszcze jedno dojrzewanie wtedy gdy musimy być starzy. Tego dojrzewania nie znam i się boję.
- Serce powiedziało: Kuba do starości jeszcze daleko myśl co będziesz robił jutro.
- Odpowiedziałem: Jutro znów będę sobą i będę kochał bo mam kogo!


Znów napiszę jak to powstało. W nocy się obudziłem bo czasem tak mam, że jak śni mi się coś złego to się budzę coś porobię i znów zasypiam wtedy już o tamtym śnie nie pamiętam. I tu było podobnie wstałem i zacząłem sobie myśleć i rozmawiać ze sobą. I doszedłem do wniosku, że przede mną jeszcze 2 etapy dojrzewania. Jeden już trwa i oby trwał jak najdłużej, drugi zacznie się w wakacje wtajemniczeni wiedzą o co chodzi, niewtajemniczonych na razie pozostawię niewtajemniczonych. Jakub Kalbarczyk godz. 3.49

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Cóż mogę rzec? Chyba tylko gratulacje. Obyście mieli szczęście... tfu, co ja gadam - tu nawet wierzyć nie trzeba, bo to niemal fakt.