Kolejnym moim jakże ambitnym projektem jest próba zdefiniowania dojrzewania ale tego się nie da w tak zwykły sposób nazwać dlatego zostawiam gwiazdki :)
"Próba definicji *****"
Pośród wielu problemów jakie stawia nam życie. Tym pierwszym głównym jest dojrzewanie to jacy będziemy gdy ono się zakończy rzutuję na całe nasze życie. Według mnie samego każdy przeżywa je inaczej i wpływ na to mają różne bodźce zewnętrzne. Ale to tak bardzo naukowo. Tak po prostu to w czasie dojrzewania chcemy wszystkiego dotknąć i mówię tu o używkach najbardziej popularnych w dzisiejszych czasach ale również liczy się kontakt z osobą płci przeciwnej. Jednym z defektów dojrzewania jest problem iż nie podniecają nas osoby płci przeciwnej ale tej samej, ale to nie jest problem na dziś do rozwiązania.
Podczas rozmowy z moją głową i sercem, usłyszałem znów 2 ciekawe wersje dojrzewania ale nie były to naukowe stwierdzenia o jakich wspomniałem wcześniej były to przemyślenia już dojrzałe bo czuję i wiem, że iż mimo jestem młody u mnie proces ten jest na ukończeniu. Wróćmy zatem do głowy:
- Dojrzałość to stan, w którym oprócz tego, że zmieniamy się fizycznie. Rozwija się nasze myślenie, ja głowa zaczynam widzieć inaczej świat, przestają mnie interesować błahe kolorowanki i postacie z bajek. Myślę i szukam czegoś co jest na moim poziomie. Tutaj już mogła bym mówić wiele i musiałbyś mi te rzeczy odnaleźć. Bo nie zawsze to robisz.
Głowa dobrze wie, że pomagam jej w jej rozwoju intelektualnym więc ten wyrzut na końcu był niezbyt jasny dla mnie. Posłuchajmy teraz serca, bo wtedy gdy rozmowa się toczyła nie było żadnego odzewu, myślałem, że nas opuściło i poszło spać. Jednak po chwili zadumy takie oto słowa wypowiedziało.
- Dojrzałość to zjawisko kiedy i ja rosnę ale nie fizycznie ale tak duchowo zastanawiałem się jak to nazwać i widzisz, Kuba dzięki tobie ono doznaje takich emocji jak zakochanie, porażka, szczęście, możliwość bycia z innym sercem bardzo blisko. Do tego trzeba też powiedzieć, że w czasie dojrzewania pierwszy raz kochasz! I to już wszystko zmienia na wspaniałe.
Tym razem obydwie definicje były piękne i bardzo mi się spodobały. Ale miałem też swoją.
Bo według mnie:
- Dojrzałość to stan w którym uczymy się wszystkiego na nowo, znów jak małe dzieci stawiamy pierwsze kroczki w wielkim świecie i potykamy się by wstać i iść jeszcze lepiej...
Zostawiłem wielokropek by po chwili zadumy mojej głowy i serca wiedzieć, że one dopowiadają sobie swoje definicje. Potem znów zdecydowaliśmy iż podejmiemy wspólną rozmowę i napiszemy własną definicję. Tak oto powstało coś co nazwaliśmy Dojrzewanie - proces stania się mężczyzną
Niezbyt estetycznie i składniowo ale cóż niech już będzie. Oto nasza definicja:
- Dojrzewanie to według wielu badań i faktów to proces w którym rozwijamy się fizycznie i psychicznie ale to jest błahe. Dojrzewamy ucząc się, codziennie wchodząc w nowe bagno by z nich wyjść wygranym, nie zawsze jesteśmy czyści. Uczymy się kochać, przegrywać, wygrywać obdarzać innych miłością, uczymy się co to jest śmierć, życie, pieniądze, ludzie, przyjaciele... Tak więc dojrzewanie to ciągła nauka.
Tu zostawiamy wielokropek by każdy mógł sobie dodać czego się jeszcze uczy. Wszystko te efekty dojrzewania są piękne i mimo iż dużo osób narzeka. Ja wiem, że fajnie było dojrzewać, cieszę się, że jeszcze mogę to robić. Ale czekam z niecierpliwością co się stanie jak dokończy się ten proces jaki będę. Jest jeszcze jedno dojrzewanie wtedy gdy musimy być starzy. Tego dojrzewania nie znam i się boję.
- Serce powiedziało: Kuba do starości jeszcze daleko myśl co będziesz robił jutro.
- Odpowiedziałem: Jutro znów będę sobą i będę kochał bo mam kogo!
Znów napiszę jak to powstało. W nocy się obudziłem bo czasem tak mam, że jak śni mi się coś złego to się budzę coś porobię i znów zasypiam wtedy już o tamtym śnie nie pamiętam. I tu było podobnie wstałem i zacząłem sobie myśleć i rozmawiać ze sobą. I doszedłem do wniosku, że przede mną jeszcze 2 etapy dojrzewania. Jeden już trwa i oby trwał jak najdłużej, drugi zacznie się w wakacje wtajemniczeni wiedzą o co chodzi, niewtajemniczonych na razie pozostawię niewtajemniczonych. Jakub Kalbarczyk godz. 3.49
niedziela, 27 kwietnia 2008
środa, 23 kwietnia 2008
Kiedy inne projekty są nieskończone.....
Z tego co informowałem wcześniej umieszczę tutaj kilka projektów. Niestety w związku z tym iż zbliża się koniec szkoły i w ogóle moje życie zaczyna wyglądać inaczej nie mogłem ich ukończyć. Na pocieszenie wrzucam takie coś.
"Próba zdefiniowania Miłości"
Spośród wszystkich poznanych mi środków uszczęśliwiających człowieka ten, który przypadł mi do gustu to miłość. Ta od kilku tygodni rodziła się w moim sercu by wybuchnąć. Ponieważ sytuacja była niezbyt wygodna, głowa miarkowała moje serce, a ja powtarzałem sobie, że razem tworzymy coś co się nazywa "team". Lecz "team" zaczął się sypać. Każdy chciał coś dla siebie, mieć jakiś zysk, satysfakcję. W bólach urodziła się rozmowa, zaczęło się od serca, głowa wszystko zredagowała, a ja napisałem. Rozmawiając z głową to mi powiedziała:
- Miłość to zjawisko, które sprawia, że przestajesz racjonalnie myśleć, to narkotyk, który wciąga bardziej niż inne dostępne używki, detoks jest bardziej bolesny i zawsze do niej wracasz.
Serce chcą zaprotestować podało mi swoją definicję:
- Miłość to stan w którym kiedy spojrzysz na jakąś osobę to widzisz w niej boga. Nie obchodzą cię jej wady ani zalety. Liczy się ta osoba. Wtedy ja odgrywam najważniejszą rolę jestem skarbnicą uczuć i wszystkiego co łączy dwie osoby.
Ja żeby nie być tym co nie ma nic do powiedzenia zaprezentowałem mojej głowie i sercu swoją definicję słowa miłość:
- Miłości nie da się zdefiniować miłością trzeba obdarzać.
Zdecydowaliśmy wspólnie że spośród trzech naszych wersji "miłości" stworzymy jedną i obdarzymy nią pewną osobę. Wiedzieliśmy, że nie możemy zwlekać, że każda chwila jest stracona i taka szansa już się nie powtórzy. Zabraliśmy się więc do pracy nie zważając na nic i na nikogo. Efektem tego była decyzja o powiedzeniu wszystkiego, głowa miała zająć się redagowaniem tekstu, który miałem powiedzieć, jak zwykle zawiodła mnie ale wybaczam, serce stanęło tu na wysokości zdania.
I chociaż nie wiem czy kiedyś dane będzie mi usłyszeć od niej to samo wiem jedno, miłość to stan w którym budzi się we mnie dziecko, emocje związane z kimś kim jestem w głębi. Budzę się Ja z ogromnego snu. Priorytety, które mam wyznaczone w życiu dzięki miłości przybierają nowych kolorów. Miłość motywuje mnie bez niej zamierałbym i szukał. Teraz wiem, że to ona znalazła mnie. Wiem, że kiedy ją stracę i kiedy kac minie wróci szara jebana rzeczywistość! I nie boję się niczego oprócz tego, że będę znów musiał na nią czekać, że znów ona będzie jak narkotyk. Nie wiem czy chcę tego. Wiem co mam teraz robić Kochać całą duszą i całym sercem! Bo jak już zauważyła głowa. Po zażywaniu narkotyków trzeba iść na detoks. A nigdy nie wiadomo jak szybko trzeba będzie się na niego wybrać. Wiem też jeszcze jedną rzecz mogę polegać na mojej głowie i sercu. One są już lepsze wiedzą czego chcę! Wiedzą, że wygram choćbym miał codziennie wnosić na górę głaz jak Syzyf. I na koniec serce powiedziało:
- Kuba my wiemy, że ty masz nas ale pamiętaj nie dopuść byśmy byli kiedykolwiek sami. Samotność to taka straszna trwoga.
Powstało to podczas nauki jęz. niemieckiego. Gdy po raz dziesiąty przeczytałem jak zażywać krople do nosa po Niemiecku. I gdy nadal tego nie pamiętałem. Gdy w uchu śpiewał mi Rysiu Riedel. Gdy myślałem o niej. I gdy mam nadzieję Ona myślała o mnie. Napisałem go żeby bardziej zrozumieć co czuję. A czuję teraz całym sobą. Jakub Kalbarczyk!
"Próba zdefiniowania Miłości"
Spośród wszystkich poznanych mi środków uszczęśliwiających człowieka ten, który przypadł mi do gustu to miłość. Ta od kilku tygodni rodziła się w moim sercu by wybuchnąć. Ponieważ sytuacja była niezbyt wygodna, głowa miarkowała moje serce, a ja powtarzałem sobie, że razem tworzymy coś co się nazywa "team". Lecz "team" zaczął się sypać. Każdy chciał coś dla siebie, mieć jakiś zysk, satysfakcję. W bólach urodziła się rozmowa, zaczęło się od serca, głowa wszystko zredagowała, a ja napisałem. Rozmawiając z głową to mi powiedziała:
- Miłość to zjawisko, które sprawia, że przestajesz racjonalnie myśleć, to narkotyk, który wciąga bardziej niż inne dostępne używki, detoks jest bardziej bolesny i zawsze do niej wracasz.
Serce chcą zaprotestować podało mi swoją definicję:
- Miłość to stan w którym kiedy spojrzysz na jakąś osobę to widzisz w niej boga. Nie obchodzą cię jej wady ani zalety. Liczy się ta osoba. Wtedy ja odgrywam najważniejszą rolę jestem skarbnicą uczuć i wszystkiego co łączy dwie osoby.
Ja żeby nie być tym co nie ma nic do powiedzenia zaprezentowałem mojej głowie i sercu swoją definicję słowa miłość:
- Miłości nie da się zdefiniować miłością trzeba obdarzać.
Zdecydowaliśmy wspólnie że spośród trzech naszych wersji "miłości" stworzymy jedną i obdarzymy nią pewną osobę. Wiedzieliśmy, że nie możemy zwlekać, że każda chwila jest stracona i taka szansa już się nie powtórzy. Zabraliśmy się więc do pracy nie zważając na nic i na nikogo. Efektem tego była decyzja o powiedzeniu wszystkiego, głowa miała zająć się redagowaniem tekstu, który miałem powiedzieć, jak zwykle zawiodła mnie ale wybaczam, serce stanęło tu na wysokości zdania.
I chociaż nie wiem czy kiedyś dane będzie mi usłyszeć od niej to samo wiem jedno, miłość to stan w którym budzi się we mnie dziecko, emocje związane z kimś kim jestem w głębi. Budzę się Ja z ogromnego snu. Priorytety, które mam wyznaczone w życiu dzięki miłości przybierają nowych kolorów. Miłość motywuje mnie bez niej zamierałbym i szukał. Teraz wiem, że to ona znalazła mnie. Wiem, że kiedy ją stracę i kiedy kac minie wróci szara jebana rzeczywistość! I nie boję się niczego oprócz tego, że będę znów musiał na nią czekać, że znów ona będzie jak narkotyk. Nie wiem czy chcę tego. Wiem co mam teraz robić Kochać całą duszą i całym sercem! Bo jak już zauważyła głowa. Po zażywaniu narkotyków trzeba iść na detoks. A nigdy nie wiadomo jak szybko trzeba będzie się na niego wybrać. Wiem też jeszcze jedną rzecz mogę polegać na mojej głowie i sercu. One są już lepsze wiedzą czego chcę! Wiedzą, że wygram choćbym miał codziennie wnosić na górę głaz jak Syzyf. I na koniec serce powiedziało:
- Kuba my wiemy, że ty masz nas ale pamiętaj nie dopuść byśmy byli kiedykolwiek sami. Samotność to taka straszna trwoga.
Powstało to podczas nauki jęz. niemieckiego. Gdy po raz dziesiąty przeczytałem jak zażywać krople do nosa po Niemiecku. I gdy nadal tego nie pamiętałem. Gdy w uchu śpiewał mi Rysiu Riedel. Gdy myślałem o niej. I gdy mam nadzieję Ona myślała o mnie. Napisałem go żeby bardziej zrozumieć co czuję. A czuję teraz całym sobą. Jakub Kalbarczyk!
Subskrybuj:
Posty (Atom)