wtorek, 6 listopada 2007

Jest już, wreszcie premiera!

Upragniona przez niektórych premiera wesołego ogórka wreszcie nastąpi mam nadzieję, że przygody Jackera się spodobały Rozdział I już nie długo.
A teraz przed państwem:

"Upadek ogórka!"


Nie jeden to wie!
Iż kiszonym się go zwie!
Jednak ja to widziałem
upadkiem nazwałem.

Leży na trawie
jakby na jawie
nikt mu nie powie,
że iść może.
Lecz jego to nie obchodzi
jemu tylko źle się powodzi.

W słoiku za ciasno,
kwas go zalewa.
Wykipiał ze słoika
i pół zalał chodnika!
Los jego gorzki?
Babcia podniosła
do śmieci wyniosła.

Jednak kiszone lubiła
ogórka
na pastwę losu...
ptakom zostawiła!

Mam coś jeszcze raczej melancholiczny nastrój, nie za bardzo wiem gdzie to zakwalifikować, powiedziałbym, że to taka ballada, bądź jakaś smutna pieśń, może apel....sami oceńcie!!

[*******]

Smutna ta pogoda, a ja siedzę w domu sama.
Tam zza ścian słyszę kłótni wrzask.
Żadna dla mnie to trwoga.
Wierzę w Boga, więc gdy on bije ją,
ja wkraczam tam.
Znów cisza w domu, pogoda do dupy
nadal jest.
On nie żyje, ona....? W szpitalu jest!
Jaki ten świat smutny wiesz!
Jak ta dzisiejsza pogoda.
Szkoda tylko, że to szary kolor więziennych ścian,
i to ja zabiłam go!
A on skurwielem był....

Dedykuje wszystkim kobietom, których mężowie to pierdolone ćwoki...nie dać się!

Brak komentarzy: